za curry dam się pokroić;)

Muszę przyznać, że wyjątkowo źle znoszę późno- jesienno- zimowy czas. Gdy tylko temperatura spada poniżej 10 stopni a do tego dzień niebezpiecznie się skraca popadam w odrętwienie i melancholię. Tak mam i już...
I nie wyobrażam sobie jak ten czas wyglądałby bez gorącego, ostrego i sycącego curry.
To ratunek na smutki i na długie, ciemno szare wieczory.
Curry możemy przyrządzić na tyle sposobów, że praktycznie nie ma szans aby nam się znudziło, 
kombinacji starczy na całą zimę. Przepis na curry z ziemniaków, kalafiora i szpinaku poniżej. A tak było 2 tygodnie temu, przypomniałam sobie jaką frajdą jest pieczenie ziemniaków w ognisku i jak obłędnie smakują zjadane jeszcze gorące posypane solą.

























curry z ziemniaków i szpinaku

700 g ziemniaków obranych i pokrojonych w kostkę
200 g liści szpinaku(ew. mrożony w liściach)
duża cebula
pół kalafiora
3ząbki czosnku
papryczka chilli
papryka zielona
łyżeczka startego imbiru
łyżeczka garam masala
pół łyżeczki mielonego kuminu
łyżeczka mielonych nasion kolendry
łyżeczka kurkumy
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki cukru
puszka mleczka kokosowego
szklanka wody
 olej


Rozgrzać olej w dużym rondlu , wrzucić posiekaną cebulę, czosnek, imbir , chilli oraz  przyprawy i smażyć mieszając aż zacznie obłędnie pachnieć.
Dodać ziemniaki ,  wodę,  sól, cukier,  dusić pod przykryciem kilka minut następnie dodać kawałki kalafiora i  paprykę zieloną . Gdy ziemniaki zmiękną( uwaga! nie zrobić z nich pure) wmieszać szpinak, zagotować , wlać mleczko, pogotować parę minut i gotowe.


Smacznego!!

Komentarze

  1. wspaniały przepis...i piękne jesienne obrazy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz,że z jesienią i zima mam tak samo?
    Okropnie znoszę ten czas...
    Curry też uwielbiam.
    Biorę Twoje i zapraszam na moją wersję.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i niech nas ta nadchodząca zima oszczędza!

      Usuń
  3. Mnie już cieszą same zdjęcia dań. Choć patrząc na ilość składników, nawet wagowo mikroskopijnych, przerażona tkwię w przeświadczeniu, że nie ma mocnych na mnie, nie dam rady wyczarować nic jadalnego. Większość ingrediencji nawet w sklepie najbliższym, nie mówiąc o mojej półce w szafie, nie uświadczysz.

    Ale nasycam się, nasyca się moja wyobraźnia. Dla mnie stworzono restauracje. :) I peany wyśpiewywać będę na cześć kucharzy, choć mnie trzymajcie od garnka z daleka (na wszelki wypadek).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty